Kiedy szłam na przystanek, mijałam park mokrych drzew, kapiących od wilgoci. Mgliste światło parkowej alei, klosze lamp rozmyte kule.
W słuchawkach muzyka w sam raz do marszu. Nabieram rytmu, czuję jak wydłuża mi się krok, mogłabym tak iść naprawdę długo.
Ale przyjechał autobus.
Jadę sobie, ostre światło żarówek jest bezwzględne. To miasto takie brzydkie, takie obce, takie swojskie, takie moje.
Targówek to nie moje strony.
Autobusowe zmęczone blade twarze. I moja, odbita w szybie, niewyraźna, zamiast oczu ciemne oczodoły, ale i tak wiem że mam sińce pod oczami, straszne.
Poważna twarz bez uśmiechu.
Gapię się przez okno.Czytam Tokarczuk. Pustka i spokój.
skomentuj (3)
Czy plastikowa folia to nie jest tautologia? Czy istnieje folia nie – z – plastiku?
Zrobiło się dzisiaj jakoś tak jesiennie. Widzę z okna stare miasto, deszcz zacina bokiem, gdzieś się schowały stada turystów, brukowa kostka posępnie namaka, światła jedynego przejeżdżającego samochodu zwielokrotniają się odbite w kroplach wody. Rozłożone parasole ogródków piwnych wyglądają jak zziębnięte zmokłe kury, kelnerzy przestępują z nogi na nogę w drzwiach restauracji wyglądając klientów. Sprzedawcy kiczowatych obrazków wytrwale próbują handlować, okrywając stojaki na swe dzieła plastikową folią.
Ksawery chciałby skoczyć ze spadochronem.
Ostatnio czas wolny spędza na oglądaniu filmików ze skoków zamieszczonych w Internecie.
Jest taka opcja że skaczesz i cie filmują podczas skoku – niezła pamiątka.
To nie jest tania rozrywka, ale Ksawery się chyba zdecyduje J skomentuj (1)
Jakoś tak spokojnie jest. Jemy z Ksawerym bób, truskawki i czereśnie. Gramy w scrabble i oglądamy „Sex w wielkim mieście” na Comedy Central. Czasem rower. Ja się usiłuje uczyć, a Ksawery robi konfitury. Zamawiamy książki na Merlinie a na Allegro kupujemy słuchawki do odtwarzacza mp3 9 (ja) i zestaw śrubokrętów (Ksawery). Czasem w sobotę idzie się do Klubu 55 (ja) lub na tzw milongi (Ksawery). Malujemy mały pokój na zielono, trzeba się będzie wybrać do Ikei po nową kanapę. Czytamy bloga Chłodna 25. Ksawery kupił sobie nowe ogrodniczki. Ja nowe okulary przeciwsłoneczne, mam już trzy pary. Dni płyną. Jest dobrze. Może się na żagle wybiorę?
skomentuj (0)
mieć takie włosy jak Kathleen Turner w "Honorze Prizzich"
Ksawery w walce z oburzającą szarością za oknem i z następującą w związku z tym szarością moich nastrojów kupił mi na przecenie dwie pary rajstop.
Jedne, fioletowe w wielkie różowe kwiaty. Drugie, czarne w subtelne czerwone różyczki.
I on uważa że ja będę w tym chodzić.
(fioletowo-różowe się podarły przy próbie nałożenia, niespecjalnie, słowo)
skomentuj (1)
Ksawry ostatnio zaczął marzyć o takiej lampie jak poniżej (więcej - link po prawej). Szukał starych bębnów na Allegro, chyba niedługo wybierze się do złomiarza. Ale jak on zrobi żeby toto świeciło? No nie mam pojęcia i nie mój babski problem ;)
Ksawery calą zimę dziergał na szydełku kamizelę w jakieś bohomazy a la „etniczne” i skończył akurat, akuracik jak ciepło było. Pamiętacie? Ten czas dwa tygodnie temu jak było tak ciepło i świeciło słońce i chodziło się już nawet ohoho w wiosennym płaszczyku?
Marudził trochę że nie ma okazji nosić swojej kamizeli a tu proszę. Jak na zamówienie. Śnieg, szaroburo i piździawa, w sam raz na kamizelę w kolorach nasyconego różu, soczystego oranżu i trawiastej zieleni.
Jest piękna !
skomentuj (1)